Archiwum 28 sierpnia 2019


wspomnienie ostaniej manii
28 sierpnia 2019, 22:33

 Byłam głupia jak nikt inny w tym świecie, miałam dość swojej depresji . Pewnego pięknego lipcowego dnia zaprzetałam brania stabilizatorów , chciałam brać tylko leki na depresje by wywołać epizod manii , bardzo chciałam poczuć się lepsiej niż tylko siedzieć w swoim mrocznym więzieniu. Brałałam i brałam aż w konću któregoś piękngo dnia wyszłam z domu wraz z koleżanką, którą namówiłam aby pojechać na stacje po wódkę ponieważ sklepy już były zamknięte , a mi tak bardzo chciało się chlać. Po paru minutach stojąc na przystanku zatrzymał się jakiś koleś który nas zgarnął na stacje ponieważ jest ona po drodze w kierunku Kielc. Docierając na miejsce ( chodź byłam bez kasy ) kupiłam pól litra wódki za które zapłacił kasjer , z którym umówiłam się na randke podczas zakupów i przekabaciłam go na to żeby postawił mi wódkie. Wracając piechotą w strone domu ponieważ nikt nie chciał się zatrzymać aby nas podwieźć coś mną zaczeło telepotać, stałam się osobą bardzo agresywną . Zaczepiałam każdego przechodnia który szedł nie opodal , a w dodatku zdarzało mi się iść środkiem ulicy twierdząc że jestem nieśmiertelna i żadnen samochód mnie nie zabije co skutkowało zahamowaniem ruchu drogowego w stronę Krakowa , ale na szczęśćie nikt nie wezwał policji . Będąc już jakiś kilometr od domu weszłam na pobliski plac zabaw napadając na kilku kolesi rzucając w nich ich włąsnymi szklanymi butelkami i szczerze mówiąc ja nie wiem co ja wyobrażałam sobie wtedy , chyba jakąś bezkarność . To wszystko trwało pare godzin , trafiając do swojego bloku w którym miszkam nie byłąm  wstanie dojść do swoich drzwi, położyłam się na klatce idąc w kimono, jdnak moja matka usłszała dźwięk domofonu i po paru minutach poszła sprawdzić czemu jeszcze nie dostarłam do domu. Zauważywszy mnie zawołała ojca który wciągnął mnie do domu, ponoć moja mowa była taka jakbym miała udar przed chwilą, kompletni byłam nieprzytomna. W domu matka dała mi ketrel , który jest przecimaniakalny i po połknięciu tabletki poszłam całkowicie spać w swoi łóżku . Tak naprawde dopiero rano dowiedziałam się o tych wydarzeniach ponieważ nie pamiętam niczego odkąd weszłam na stacje , wszystko to co się działo wiem od swojej koleżanki która ze mną była  i rodziców. Wem też że pogubiłam wiele rzeczy z torebki ale na szczęście mało cennych . Mało spałam nawet po zaprowadzeniu mnie do łóżka, a po obudzeniu nie miałam w sobie emocji, zupełnie nic mnie nie ruszało , nadal miałam manie, ciągle czegoś chciałam i miałam w dupie to że szkodziłam sobie i innym . Tak naprawdę stwarzałam zagrożenie dla siebie oraz innych i dopiero w depresji to zrozumiałam , która naszła nie po pizodzie manii, a takiej deprechy z jakimś zahamowaniem nigdy w życiu nie miałam.

 

 Nie ! Nie! Nie ! Nigdy w życiu nie chcecie mieć chadu chodźbym nie wiem jak była kreatywna .

28.08.2019
28 sierpnia 2019, 21:51

Trzeci dzień jestem w domu, w poniedziałek wypisałam się na własne żądanie. Pobyt tam nie miał sensu , wolę zając sie naprawianiem swojego życia poza murami szpitala. Mam w planach wyprowadzkę do Krakowa bądź Gdańska , bardzo chciałabym kontynuować aktorstwo z tym że uczelnia jest w Krakowie, a mnie w ostatnim czasie bardzo ciągnie nad morze poza tym mam tam jedną z moich najlepszych przyjaciółek, która bez interesowanie zaproponowała mi pomoc. 

Przede mną wiele trudnych  i dojrzałych decyzji na które mam niewiele czasu . Co wybiore ? Tego nie wiem .

 

Tak naprawdę to przez ostatnie pare tygodni wszystko kręci się wokół mojego dziadka który choruje na raka przełyku. Na przełomie czerwca i lipca spędził 6 tygpdni w szpitalu, w Warszawie. Niestety po wyjściu dostał silnej anemii, osłabienia mięśni i teraz jest człowiekiem leżącym, którym opiekują się najbliźsi . Codziennie do niego zaglądamy ja (chyba ,że byłam w szpitalu , moja matka, moja ciotka itp.) . Miał nawet prztaczaną krew i w sumie mu pomogło na pewne sfery.

 

Wybaczcie, ale nie mam sił więcej pisać, ciągle stan depresyjny .